Dzisiaj kolejna galeria z wizyty na "wyspie kangurów". Trochę z opóźnieniem, ale to dlatego, że chciałem odpowiednio obrobić zdjęcia. Muszę dodać, że
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Heirisson Island. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Heirisson Island. Pokaż wszystkie posty
sobota, 30 lipca 2011
Heirisson Island i szukanie kangurów część 3.
Dzisiaj kolejna galeria z wizyty na "wyspie kangurów". Trochę z opóźnieniem, ale to dlatego, że chciałem odpowiednio obrobić zdjęcia. Muszę dodać, że
wtorek, 10 maja 2011
Heirisson Island i szukanie kangurów część 2.
Witam!
Krótko mówiąc: veni, vidi, vici! Drugi wypad na wyspę i upragniony sukces! Kangury z Heirisson Island odnalezione:) Dokładnie 3. Wprawdzie nie było tak łatwo, bo przy pierwszym kółku wokół wyspy nie udało mi się ich wypatrzyć, ale druga próba okazała się owocna. Wszystko ze względu na kolor sierści kangurów, która pozwala im idealnie zlać się z buszem. Szczęście też mi sprzyjało gdyż torbacze akurat szukały czegoś do szamania. Podobnie jak te z Caversham nie przejawiały zbyt wielkiej aktywności. Jak tylko wyszły na drogę, zaraz szukały miejsca gdzie się położyć:) Heh. Taki już ich urok;) Zapraszam do zapoznania się z trofeami z foto polowania na kangury z Heirisson Island:D
GALERIA: 20110506-HEIRISSON ISLAND-PERTH
Pozdrawiam i zapraszam do komentowania!
piątek, 6 maja 2011
Heirisson Island i szukanie kangurów
Hello!
Zanim będzie o kangurach, przedstawię ich genezę. A mianowicie, jeżeli ktoś prosił mnie o jakiś prezent przed wylotem, to w 70% przypadków był to kangur, w 20% koala i w 10% Azjatka;) Dużo czasu nie tracąc, wziąłem się za zapoznanie z pierwszym z życzeń (na koala i Azjatki przyjdzie jeszcze czas ;)). Współlokator podpowiedział mi, że kangury najszybciej można zobaczyć na pobliskiej wyspie Heirisson. Znajduje się ona jakieś 10 minut jazdy rowerem od Hampton St., pomiędzy dwoma mostami na Swan River. A więc w drogę!
Plecak, aparat, mp3, kask, czapka, Oaklay'e, rower i jedziemy z koksem. Po drodze szybka wizyta w supermarkecie po prowiant i napój i już po chwili jestem na Heirisson Island. Jadąc w kierunku City, zjeżdżam na część wyspy znajdującą się po lewej stronie, gdyż to właśnie gdzieś tutaj skaczą kangury. Mimo bliskiej obecności słodkiej wody, wyspa jest bardzo wysuszona, a rośliny są średnio zielone. Przestrzeń, na której znajdują się kangury, otoczona jest jest płotem by zwierzaki za szybko nie uciekły. Przekraczam jego granice i zaczynam moje poszukiwania. Właśnie poszukiwania. Bo niestety kangury mają to do Siebie, że bardzo ciężko je zobaczyć na tle wysuszonej, wysokiej trawy i drzew. Do tego jak to one, bardzo leniwe, większość dnia lubią spędzić w pozycji leżącej, mając takich jak ja gdzieś tam gdzie kończy się tułów, a zaczyna się ogon;) No i tak sobie jeżdżę po tej wyspie... Raz... Drugi... Rozglądam się i rozglądam i żaden jakoś mi się w oczy nie rzuca:/ Spocony, zmęczony dochodzę do wniosku, że albo zostały przeniesione, albo się spakowały i popłynęły szukać ziomków. Niestety. Nie udało mi się znaleźć ni jednego kangura. Ale powiedziałem sobie, że tak łatwo się nie poddam i jeszcze tam wrócę by je odnaleźć! Tym razem odpuściłem. Ja : Kangury na Heirisson Island - 0:1.
Ale ogólnie wyjazd muszę uznać, że udany. Kąpiel słoneczna, wysiłek fizyczny i okazja zobaczenia czegoś nowego. A do tego szansa na to by odpocząć od komputera:)
Zdjęcia z wypadu znajdziecie w galerii -> 20110503-HEIRISSON ISLAND-PERTH
Pozdrawiam!
PS. Trzymajcie kciuki by następnym razem udało mi się spotkać z kangurami z Heirisson Island;)
Etykiety:
Heirisson Island,
kangury,
Perth,
rower
Subskrybuj:
Posty (Atom)